Obłędna sałatka z pieczonym w folii łososiem norweskim.

18:40 Kinga B. 11 Comments


11 komentarze :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)

Wiosenne kubeczki z wędzonego łososia norweskiego. / Smoked salmon pots.

08:07 Kinga B. 10 Comments


10 komentarze :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)

Aparat kompaktowy z olbrzymią gamą możliwości.

17:48 Kinga B. 3 Comments

Moi Drodzy, dziś nie będzie przepisu. Będzie troszkę reklamy. Zaraz wytłumaczę dlaczego... Zacznijmy od tego, że nie od początku istnienia bloga zdjęcia wykonuję lustrzanką cyfrową. Początkowo robiłam je kompaktem firmy Sony. Dlatego, gdy dostałam propozycję zareklamowania jednego z nowych modeli aparatów tej marki z rodziny Cyber-shot, ogarnął mnie lekki sentyment i wspomnienie początków mojego blogowania. Dziś będzie więc o aparacie. A dokładniej o modelu HX20v. Jest to niezwykle zaawansowany aparat kompaktowy posiadający wiele nowoczesnych, przydatnych funkcji.

Zacznijmy od tego, że jest to aparat niewielkich rozmiarów. Ma niecałe 10 cm szerokości i niespełna 5,5 cm wysokości. Jego waga to 221 g. Mały, lekki i poręczny. Przyda się w wielu sytuacjach od rodzinnych wycieczek, po wypady i imprezy ze znajomymi. Nie zawsze mamy możliwość zabrania ze sobą dużej lustrzanki. Teraz możecie robić świetnej jakości zdjęcia za pomocą aparatu kompaktowego :) Posiada on złącze USB, więc bez problemu zrzucicie z niego zdjęcia na komputer w kilka sekund.


Aparat ten ma oczywiście mnóstwo funkcji automatycznych, ale dla bardziej ambitnych osób istnieje możliwość ręcznego ustawiania ekspozycji i ostrości. Sony Cyber-shot HX20v posiada opcję rozmycia tła, co pozwala osiągnąć efekt, jaki dają niskie wartości przysłony obiektywów. Z pomocą tego aparatu możecie sprawnie fotografować panoramy oraz nagrywać filmy w jakości Full HD. Posiada on kilkanaście trybów tematycznych, które ułatwią fotografowanie. 


Aparat posiada 20x zoom optyczny i funkcję Clear Image Zoom 40x, która zwiększa zoomu optycznego 20x do efektywnego poziomu 40x czyli daje możliwość wypełnienia kadru odległym obiektem przy zachowaniu pierwszorzędnej jakości obrazu. Oprócz tego za jego pomocą możecie tworzyć zdjęcia i panoramy 3D, które później możecie oglądać w telewizorach z funkcją 3D. Brzmi niesamowicie, prawda? Oprócz tego aparat posiada moduł GPS z kompasem, funkcję wykrywania twarzy i uśmiechu, możliwość robienia zdjęć w trakcie kręcenia filmów i wiele, wiele innych. Wspaniały aparat na miarę XXI wieku :) Oczywiście, aby poznać całą gamę możliwości aparatu SONY Cyber-shot HX20v wystarczy wejść na stronę internetową producenta - o tu! Mnogość przydatnych funkcji może zawrócić Wam w głowie :)

3 komentarze :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)

Wyniki konkursu i Yummy Lifestyle w kwietniowym GLAMOUR! :)

21:08 Kinga B. 8 Comments

Kochani! 
Jestem troszkę spóźniona z wynikami, za co bardzo Was przepraszam, ale już nadrabiam zaległości.
Niezmiernie miło oznajmić mi, że konkurs wygrywają: Truskawas (foremki IKEA) i abcmojejkuchni (foremka DUKA). Bardzo proszę o przesłanie danych do wysyłki na maila yummy.lifestyle @ gmail.com (trzeba usunąć spacje z z maila) do soboty 24.03 :)
Serdecznie gratuluję!

~*~ ~*~ ~*~

Jest jeszcze jedno ogłoszenie na dziś! :) Bardzo, ale to bardzo dla mnie przyjemne... Od dzisiaj w sklepach dostępny jest kwietniowy, jubileuszowy numer GLAMOUR z dodatkiem o łososiu norweskim. W tymże dodatku znajdziecie zdjęcie mojej skromnej osoby, koło zdjęcia krótki wywiad, a na kilki kolejnych stronach widnieje 5 moich przepisów na łososia norweskiego :) Przepisy te sukcesywnie będą się także pojawiać na blogu, więc Ci, którzy nie mają możliwości zakupienia czasopisma, będą mogli mimo wszystko wypróbować przepisy :) W dodatku znajdziecie także przepisy Moniki i Pauli, które serdecznie pozdrawiam i cieszę się ogromnie z naszego sukcesu :)





8 komentarze :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)

Waniliowe cupcakes.

08:01 Kinga B. 11 Comments

W końcu jest! Wiosna... Wyczekana, upragniona, słoneczna, ciepła, świeża. Tak bardzo brakowało mi tego wiosennego powietrza, śpiewu ptaków, dłuższych dni, lżejszych ubrań, czytania książek na balkonie, spacerów brzegiem Wisły i dobrego samopoczucia... Nareszcie wszystko wróciło i mam nadzieję, że nie zostanie przerwane niechcianym powrotem zimy ;) Cieszę się, że w powoli zaczną pojawiać się nowalijki. Lekko zrobi się w końcu nie tylko w garderobie, ale i na talerzu. Ale zanim to nastąpi i moja radość będzie już całkowicie nie do opisania, zapraszam Was na waniliowe cupcake'i. Z najprawdziwszą wanilią i domową esencją waniliową. Ulepszyłam swój dotychczasowy przepis muffinkowy zwiększając ilość oleju i muszę powiedzieć, że tym razem wyszły idealne. Wilgotne i słodkie w sam raz. Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu! :) Ach! I post ten chciałabym zadedykować Kasi, która zechciała wysłać do mnie przemiłą wiadomość i uciąć sobie ze mną internetową pogawędkę :) Pozdrawiam wiosennie!


Waniliowe cupcakes
Składniki:
  • 2 szklanki mąki
  • 3/4 szklanki cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3/4 szklanki mleka
  • 3/4 szklanki oleju rzepakowego
  • 2 jajka
  • ziarenka z 1/2 laski wanilii 
  • 1 łyżka esencji waniliowej
Krem do dekoracji:
  • 100 g serka kremowego lub mascarpone
  • 150 ml śmietanki 30%
  • 1 opakowanie śmietan-fixu
  • 1 łyżka miękkiego masła
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 1 łyżka cukru pudru
  • +kilka kostek gorzkiej czekolady
Sposób przygotowania:
Piekarnik nagrzać do 190 stopni. W dużej misce wymieszać mąkę, cukier, proszek do pieczenia i ziarenka wanilii. Następnie wlać mleko, olej i esencję waniliową, wbić jajka. Wymieszać za pomocą rózgi lub widelca do połączenia się wszystkich składników. Ciasto  częściowo rozdzielić do papilotek . Piec ok. 30 minut. Po upieczeniu, uchylić drzwiczki piekarnika i poczekać aż babeczki ostygną. W międzyczasie serek utrzeć z masłem, cukrem pudrem i esencją waniliową. W drugim naczyniu ubić śmietankę z fixem. Ubitą śmietankę dodać do serka i dokładnie wymieszać. Krem przełożyć do szprycy i dekorować cupcake'i lub nałożyć łyżeczką bezpośrednio na babeczki. Na wierzch zetrzeć czekoladę.

SMACZNEGO!


11 komentarze :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)

Konkurs jubileuszowy :) I placuszki z czarnymi kropeczkami...

10:36 Kinga B. 23 Comments

Śniadanie. Najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Daje energię na cały dzień, albo przynajmniej na kilka pierwszych godzin po opuszczeniu ciepłego łóżka. Powinno być sycące, ale lekkie, żeby nie obciążać organizmu. Takie jest moje zdanie. W końcu jeśli mam myśleć w szkole czy w pracy, to wolę się skupiać na tym co robię, niż wsłuchiwać się w pracę swojego żołądka ;) To, że od jakiegoś czasu nie jem regularnych śniadań już wiecie, nie raz bowiem wspominałam o ciągłym biegu i wiecznym spóźnieniu ;) Zdarzają się dni, kiedy wstanę choć trochę wcześniej i zjem kanapkę z twarożkiem i szczypiorkiem (jedna z ulubionych kanapkowych opcji (; ) i wypiję kubek herbaty. Jednak czas na śniadania znajduję najczęściej w weekendy. Kiedy mogę pozwolić sobie na dłuższy sen, nie muszę się z niczym śpieszyć, mam chwilę by usiąść na spokojnie przy stole i delektować się pierwszym posiłkiem. Błogie, poranne lenistwo. Wtedy nie robię kanapek, wolę coś bardziej 'twórczego'. Ostatnio w roli śniadania zadebiutowały dzisiejsze placuszki. Inne niż np. tradycyjne pancake'i, bo z kaszy manny, z prawdziwą wanilią. Pyszne nie tylko z wiśniową konfiturą, ale i w najprostszej postaci, posypane cukrem pudrem. Spróbujcie ich, bo warto. Może w rozpoczynający się dzisiejszym popołudniem weekend znajdziecie dla nich miejsce w swoim menu? :)


Waniliowe placuszki z kaszy manny
Składniki (ok. 10 placuszków):
  • 500 ml mleka
  • 130 g kaszy manny
  • 0,5 lub 1 cała laska wanilii*
  • 2 jajka
  • 2 łyżki brązowego cukru
  • odrobina masła do wysmarowania naczynia
  • olej rzepakowy do smażenia**
Sposób przygotowania:
Mleko wlać do garnuszka. Wanilię przekroić wzdłuż, wyskrobać ostrym nożem ziarenka, dodać do mleka (ziarenka i laskę), dodać cukier, podgrzać. Z mleka wyjąć laskę wanilii, wsypać kaszkę, jednocześnie mieszając, aby nie zrobiły się grudki. Na minimalnym ogniu gotować kaszkę ok. 10 minut. Następnie zdjąć z palnika, studzić przez kilka minut, dodać jajka i dokładnie wymieszać. Duże, prostokątne naczynie żaroodporne lub blaszkę wysmarować masłem, wyłożyć kaszkę, wygładzić powierzchnię, odstawić do całkowitego wystygnięcia. Na rozgrzaną patelnię wlać kilka łyżek oleju rzepakowego. Masę z kaszy pokroić na kwadraty mniej więcej równej wielkości. Wykładać na patelnię i smażyć na rozgrzanym oleju, aż się zrumienią. Podawać posypane cukrem pudrem lub z konfiturą.

SMACZNEGO!


** Czy wiecie że... Olej rzepakowy jest bardzo dobrym olejem do smażenia, ponieważ nie zmienia swoich właściwości, szybko się nagrzewa, łatwo ocieka z produktu usmażonego, dlatego smażone potrawy jak kotlety czy placuszki są mniej tłuste, a co najważniejsze - nie zmienia smaku smażonego dania! :)
*Ilość wanilii zależy od jej jakości. Jeżeli Wasza wanilia będzie dość sucha i cienka, użyjcie całą laskę. Zakupiona przeze mnie wanilia jest bardzo gruba i mięsista, dlatego użyłam tylko pół laski, ale oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby zużyć całą, jeśli chcecie, aby placuszki były intensywnie waniliowe :)

~*~   ~*~   ~*~   ~*~

Uwaga, Kochani, ogłaszam KONKURS! :) W związku z tym, że liczba fanów Yummy Lifestyle na Facebook'u osiągnęła jubileuszowy próg 500 osób, rozpiera mnie radość i duma ;) Dzisiejszy post nawiązuje do weekendowych śniadań i z nimi właśnie będzie związany konkurs.
Jego zasady:
1. Ponieważ zbliża się wiosna, chciałabym abyście w komentarzach podali swój sposób na przyjemne, lekkie, wiosenno-weekendowe śniadanie :) Możecie opisać potrawy, formę ich podania, elementy wystroju stołu... Cokolwiek co będzie nawiązywało do wiosny :)
2. Czas trwania: 9 marca (piątek) - 18 marca (niedziela) do północy
3. Spośród Waszych komentarzy wybiorę dwa, które najbardziej mi się spodobają, wyniki zaś opublikuję 21 marca - w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny :)
4. Nagrody w konkursie są dwie: jedna to zestaw foremek do ciast i ciasteczek DRÖMMAR firmy IKEA, druga to foremka do czekoladek BAKE IT firmy DUKA. Proszę, aby w komentarzu zaznaczyć, którą nagrodę chcielibyście otrzymać.
5. Jedna osoba może podać dowolną ilość pomysłów, ale każdy z nich musi być umieszczony w osobnym komentarzu.
6. Anonimowe komentarze nie będą brane pod uwagę. Jeśli nie jesteś zarejestrowany, podaj przynajmniej imię, a w komentarzu zostaw proszę swój adres e-mail.
7. Fundatorem nagród jestem ja ;) Zostaną one także wysłane na mój koszt.

Liczę na Waszą pomysłowość :))) 

23 komentarze :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)

Zapiekanka ziemniaczana, czyli moje comfort food.

15:32 Kinga B. 5 Comments

Czym jest comfort food zapewne większość z Was wie. Dla tych jednak, którzy o takim terminie nie słyszeli, dodam, że oznacza on (wg cioci Wikipedii) jedzenie posiadające sentymentalne lub nostalgiczne znaczenie oraz m.in. takie które jest łatwe w przygotowaniu, bogate w kalorie i zapewniające nam w pewnym sensie błogość i komfort psychiczny po spożyciu. Myślę, że każdy ma swoje ulubione dania, które może zaliczyć do grupy comfort food. Mogą to być zarówno potrawy słodkie jak i wytrawne. Ja ich mam całe mnóstwo. Jednym z dań wprawiających mnie w błogi stan jest, nazwana przeze mnie wiejską, zapiekanka ziemniaczana. Dużo mięsa, beszamel, przypieczony ser, plasterki ziemniaków... Sama myśl o niej przyprawia mnie o uśmiech na twarzy. Tej zimy pojawiła się na moim stole nie raz, za każdym razem jednak powodowała ten sam efekt - zaspokojenie potrzeby na coś pysznego i niekoniecznie dietetycznego ;) Spróbujcie i dajcie znać, czy to danie mogłoby się stać również i Waszym comfort food.... :)


Wiejska zapiekanka ziemniaczana
Składniki:
  • ok. 1 kg ziemniaków
  • 500 g mięsa mielonego
  • 2 laski kiełbasy wiejskiej
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 czerwona papryka
  • 300 g pieczarek
  • 1 słoiczek koncentratu pomidorowego (90 g)
  • ok. 250 g żółtego sera, utartego na dużych oczkach tarki
  • olej rzepakowy do smażenia
  • sól, pieprz, zioła prowansalskie, cukier
  • odrobina masła do posmarowania naczynia
Sos beszamelowy:
  • 3-4 łyżki masła
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 3-4 łyżki mąki
  • ok. 800 ml mleka
  • po 1 łyżce oregano, majeranku, bazylii
  • sól, pieprz do smaku
Sposób przygotowania:
Ziemniaki obrać, pokroić w plasterki grubości ok. 0,5 - 1 cm, lekko obgotować w osolonej wodzie (mają być niedogotowane, lekko twarde). Rozgrzać patelnię, następnie wlać kilka łyżek oleju rzepakowego. Czosnek obrać, posiekać i wrzucić na rozgrzany olej. Po chwili dodać mięso mielone i podsmażyć. Paprykę opłukać, usunąć gniazdo nasienne, pokroić w niezbyt dużą kostkę, dodać do mięsa, wymieszać i dusić kilka minut. Następnie dodać połowę koncentratu, dodać łyżkę ziół prowansalskich, doprawić do smaku solą, pieprzem i odrobiną cukru, wymieszać i przełożyć do miski. Cebulę obrać, drobno posiekać i podsmażyć na patelni rozgrzanym oleju rzepakowym. Laski kiełbasy przekroić wzdłuż i pokroić w półtalarki, dorzucić do cebuli, smażyć na średnim ogniu, aż mięso się zrumieni. W międzyczasie pieczarki opłukać, obrać, pokroić w talarki a następnie dodać do zrumienionej kiełbasy. Dusić pod przykryciem do czasu, aż pieczarki puszczą sok. Następnie doprawić solą i pieprzem, dodać pozostały koncentrat i dokładnie wymieszać. Przygotować sos beszamelowy wg tego przepisu. Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Duże naczynie żaroodporne posmarować masłem. Składniki zapiekanki wykładamy warstwami: na dno kilka łyżek sosu - następnie szczelnie ułożona warstwa ziemniaczanych talarków - sos beszamelowy - warstwa mięsa mielonego z papryką - kiełbasa wiejska z pieczarkami - druga warstwa ziemniaków - reszta sosu beszamelowego -starty żółty ser. Zapiekać ok. 30-40 minut. I gotowe :)

SMACZNEGO!

5 komentarze :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)

Idąc w ślady babci...

12:44 Kinga B. 14 Comments

Chyba każda babcia ma swoje popisowe danie, na które wnuczki czekają z utęsknieniem. Prawdopodobnie dań tych nie sposób jest zliczyć. Ale wydaje mi się, że jest potrawa, którą każda babcia, według jej wnucząt, robi najlepiej... Mowa oczywiście o pierogach. Ich rodzajów jest mnóstwo, więc i Wasze babcie robią lub robiły różnorakie. Moja babcia robi pyszne pierogi z kaszą gryczaną i twarogiem (gdy byłam mała, nie lubiłam ich; tak jak do wielu innych dań musiałam do nich dojrzeć ;) ) i ruskie. Nie da się jednak ukryć, że najlepsze pierogi z farszem ziemniaczano-twarogowym, robiła moja prababcia. Prababcine pierogi były olbrzymie, nabrzmiałe od farszu, idealne! Ich dobra sława sięgała aż po Warszawę, gdzie znajomi mojej mamy niejednokrotnie wspominali je podczas naszych spotkań. Mając taki pierogowy autorytet ciężko jest się zebrać do popełnienia własnych pierożków. Poprzeczka jest zawieszona tak wysoko, że nawet jeśli odważymy się spróbować, to i tak wiemy, że do pierwowzoru będzie daleko. Mimo wszystko jednak odważyłam się w końcu samodzielnie zagnieść ciasto i ulepić swoją partię pierożków. Jakież było moje zdziwienie, kiedy żaden z blisko 50 pierogów nie rozkleił się podczas gotowania, a każdy był tak samo pyszny! Oczywistą oczywistością jest, że nie były to pierogi mojej prababci, ale mam olbrzymią satysfakcję, że przemogłam strach przed porażką i odniosłam pierogowy sukces, spełniając tym samym jedno z kulinarnych noworocznych postanowień (teraz przede mną m.in. gołąbki!). Zapraszam więc na rusko-pierogową ucztę. :)


Ciasto pierogowe
Składniki (na ok. 70 dużych pierogów):
  • ok. 4 szklanki mąki 
  • 1,5 szklanki ciepłej wody
  • 1-2 jajek
  • 4 łyżki oleju rzepakowego
  • 1,5 łyżeczki soli
Sposób przygotowania:
Do miski lub na stolnicę przesiać mąkę, w ciepłej wodzie rozpuścić sól. W mące zrobić wgłębienie, wbić w nie jajko i zacząć mieszać składniki ręką. Wlewać stopniowo ciepłą wodę i olej, mieszając wszystkie składniki i wyrabiając jednocześnie ciasto. Jeśli ciasto wyjdzie za wilgotne lub za suche należy dosypać odrobinę mąki lub dolać nieco wody. Ciasto powinno być gładkie miękkie i elastyczne. Jest idealne zarówno do 'zwartego' nadzienia, jak i tych nieco rzadszych (np. ze szpinakiem lub z owocami). Do tych drugich ciasto wystarczy nieco grubiej rozwałkować. 


Nadzienie do pierogów ruskich
Składniki (na ok. 50 pierogów):
  • 1 kg ziemniaków
  • 300 g twarogu
  • 1 duża cebula
  • pieprz, vegeta
  • 2-3 łyżki oleju rzepakowego
Omasta do pierogów:
  • 50 g słoniny
  • 1 cebula
Sposób przygotowania:
Ziemniaki obrać, ugotować w osolonej wodzie. Następnie zmiażdżyć tłuczkiem i ostudzić. Cebulę obrać, drobno posiekać. Na dobrze rozgrzaną patelnię wlać olej rzepakowy, rozgrzać go a następnie podsmażyć na nim cebulę. Dodać do ziemniaków razem z twarogiem. Składniki zmiażdżyć tłuczkiem do ziemniaków, doprawić do smaku solą i vegetą, dokładnie wymieszać. Ciasto pierogowe cienko rozwałkować, wykrawać z niego krążki za pomocą szklanki. Na każdy krążek kłaść po 1 łyżce farszu (najlepiej na spodnią część - tę od blatu; jest wilgotniejsza i będzie się lepiej kleić) i zlepiać pierożki. Gotowe, przed gotowaniem, układać na czystej i świeżej ściereczce bawełnianej. Pierogi wrzucać partiami (po ok. 10 sztuk) do osolonej, gotującej się wody. Przez pierwszą minutę mieszać delikatnie drewnianą łyżką, aby nie przywarły do dna. Po wypłynięciu pierogów na powierzchnię gotować ok. 1 minutę. Słoninę na omastę pokroić w bardzo drobną kostkę, wrzucić na rozgrzaną patelnię. Kiedy wytopi się z niej tłuszcz, a skwarki się lekko zrumienią, wrzucić posiekaną cebulę i smażyć kilka minut, aż cebula nabierze złoto-brązowego koloru. Omastą polać gotowe pierogi i najlepiej zjadać o razu :)

UWAGA! Jeśli chcecie zamrozić pierogi (nieugotowane), posypcie odrobiną mąki duży półmisek i ułóżcie na nim luźno pierogi. Przykryjcie folią i wstawcie do zamrażarki. Po kilku godzinach, kiedy pierogi będą już zmrożone, możecie przełożyć je do pojemniczków czy woreczków, poporcjowane. Zamrożone w taki sposób pierogi nie skleją się ze sobą i będą łatwe do przygotowania w dowolnym momencie :)

SMACZNEGO!


14 komentarze :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)