'Delicje i łakocie'. Recenzja i konkurs.

18:44 Kinga B. 13 Comments

Zbliżają się święta, więc każdy na pewno poszukuje ciekawych prezentów dla najbliższych. Dla mnie książka jest zawsze dobrym pomysłem, w szczególności jeśli jest to książka kulinarna lub kryminał. Dzisiaj mam dla Was propozycję na prezent dla łasucha. W październiku światło dzienne ujrzała książka Pauli Krajewskiej zatytułowana "Delicje i Łakocie". Paulinę poznałam osobiście już jakiś czas temu i jednego możecie być pewni - jej książka jest doskonałym odbiciem autorki. Pełna słodyczy, wesoła, kolorowa.


Książka podzielona jest na 3 części: Małe łakocie, Większe łakocie oraz Łakocie do picia. W każdej z nich znajdziecie mnóstwo przepisów na słodycze wszelakie: od domowej wersji znanych ze sklepów batoników (przez co z pewnością 100 razy lepsze), po galaretki, trufle, ciastka, na koktajlach kończąc. Wybór jest tak duży, że po otwarciu książki nie będziecie wiedzieli od czego zacząć, ale możecie być pewni, że z każdym przepisem sobie poradzicie. Wszystko wydaje się być proste w przygotowaniu, co jest niezwykle ważne, gdy nagle najdzie Was głodek na słodycze.


Każdy przepis, oprócz sposobu i czasu przygotowania, zawiera także ilość porcji, sugestie Pauli i wersję light dla tych, którzy zwracają uwagę na liczbę pochłanianych kalorii (choć mocno wierzę, że po lekturze "Delicji..." szybko przestaną zwracać na to uwagę ;) ). W książce znajduje się też czerwona tasiemka, którą możecie zaznaczyć następną recepturę do wypróbowania - bardzo przydatny element :) Nie pozostaje mi na tę chwilę nic innego jak tylko zasugerować się słowami autorki i "zanurzyć się w morzu przyjemności" :)


A na koniec najlepsze. Wraz z Wydawnictwem HELION chcę komuś sprawić słodką przyjemność i z okazji nadchodzących Świąt obdaruję dwie osoby książką "Delicje i łakocie". Aby ją otrzymać, napisz w komentarzu jakie słodycze lub deser lubisz najbardziej i dlaczego. Na odpowiedzi czekam do środy 16 grudnia. Spośród komentarzy wybiorę 2 najlepsze i w czwartek (lub najpóźniej w piątek) opublikuję wyniki :) Powodzenia!

Edit:

Moi Drodzy! Na poniższym filmiku przedstawiam "wybór" zwycięzców konkursu. Ciężko mi było wybrać samodzielnie, dlatego doszłam do wniosku, że najsprawiedliwiej będzie wylosować dwie osoby. Dziewczyny, proszę o kontakt mailowy (kinga[at]yummylifestyle.pl) i przesłanie adresów do przesyłki i numeru telefonu w razie potrzeby kontaktu :) Gratuluję i życzę słodkiego pichcenia :)


13 komentarzy :

  1. W temacie słodkości zawsze trudno się zdecydować:) Z jednej strony lubię mocno czekoladowe desery, które zawsze poprawią nastrój po ciężkim dniu. Uwielbiam owsiane ciasteczka jako fajna opcja drugiego śniadania. W sytuacji kiedy trzeba jednak zdecydować wybieram sernik. On nigdy się nie znudzi. Super smakuje zarówno z sezonowymi owocami jak i karmelem, pistacjami czy kokosem. Dla poszukujących nowych smaków do wypróbowania są też bardziej "egzotyczne" opcje jak np. z herbatą matcha. Sernik to też niezapomniany smak dzieciństwa i weekendów u babci, która pozwalała spróbować jeszcze ciepłego, prosto z piekarnika.
    Dobrze że święta za pasem i będzie sobie można pozwolić na delektowanie się ulubionymi łakociami:)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  2. Ehhh bardzo chciałabym mieć tę książkę! bez słodkości żyć nie mogę niestety...
    A co lubię najbardziej? mam ogromną słabość do czekolady... wiem, że pewnie nie jestem odosobniona ale taka prawda, że jestem czekoladoholiczką :) najbardziej na świecie i pod każdą postacią, nawet tą batatową, lubię brownie!!! wilgotne, nasycone smakiem i dające jednocześnie pole do wszelkim możliwych kombinacji... rozmarzyłam się... chyba pora na jedna małą kosteczkę czarnej gorzkiej przed snem :)
    dobrej nocy życzy Wiewióra!
    kuchennawiewiora@onet.eu

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim ulubionym ciachem jest sernik. Wiem wiem, sernik to obok szarlotki i makowca, jedno z najpopularniejszych ciast. Ale ja, dzięki pewnej osobie, odkryłam sernik jako pole do niekończących się inspiracji i eksperymentów. Jak wiadomo serniki dzieli się na dwa rodzaje: pieczone i na zimno (najczęściej z dodatkiem żelatyny). W moim rodzinnym domu przygotowywało się oba: klasyczny, pieczony sernik z rodzynkami wg przepisu ze starej książki kucharskiej babci oraz sernik na zimno, przygotowywany wg receptury z rodzinnych stron mojego taty. Ten ostatni nie jest typowym sernikiem bez pieczenia – nie zawiera żelatyny – przypomina nieco paschę, z mnóstwem bakalii (można pokusić się o stwierdzenie że to bakalie otoczone masą serową).Od najmłodszych lat przygotowywałam go zawsze wspólnie z tatą, odpowiadając za niewdzięczną robotę – krojenia bakalii, podjadając je przy okazji. Ten sernik na zimno był dla mnie wyjątkowy, może za sprawą rodzinnej receptury, a może „magia” wspólnego pichcenia razem z tatą sprawiała, że bardzo go lubiłam. Za to nigdy nie byłam fanką sernika pieczonego – nie to, że nie lubiłam, czy też mi nie smakował, ale mając do wyboru inne ciasta, niewątpliwie wygrywały one z serowym klasykiem. Nie bez powodu użyłam czasu przeszłego „nie byłam fanką sernika...”, gdyż zmieniło się to za sprawą pewnej osoby, która odkryła przede mną nowe oblicze sernika pieczonego :-).
    Jestem osobą, która uwielbia piec, eksperymentować w kuchni, przy czym nigdy nie zdarzyło mi się ściśle trzymać danego przepisu, zawsze muszę coś zmodyfikować po swojemu. Ponadto jestem uzależniona od blogów kulinarnych. Zarówno swoimi wypiekami, jak i wyszperanymi w sieci przepisami dzieliłam się z moim przyjacielem M. Chętnie słuchał o wyszukanych przepisach, o zmianach które w nich był wprowadziła, podsuwał pomysły, aż do czasu kiedy postanowił spróbować swoich sił w pieczeniu i upiekł swoje pierwsze w życiu ciasto – był to właśnie sernik, niby klasyk, ale zamiast rodzynek miał dodatek dżemu pomarańczowego. Był pyszny i kremowy. Po pierwszym sukcesie, przyszedł czas na kolejne serniki. I przyznam szczerze, że mnie zawstydził. On, stawiający pierwsze kroki w wypiekach, robił rewelacyjne serniki! Nauczył mnie, że sernik może mieć różną konsystencję, w zależności od sposobu przygotowywania może być lekki i puszysty, albo kremowy... Mimo swojego uzależnienia od blogów kulinarnych nigdy nie zaglądałam do działu serników – dla mnie sernik pieczony to był klasyk z rodzynkami i nie wyobrażałam sobie innego, np. kawowego, czekoladowego, z owocami... Dziś się z tego śmieję, bo sernik stał się moim ulubionym ciastem, chętnie eksperymentuję z jego smakami, czerpiąc inspirację z blogów kulinarnych a także wymyślając własne wariacje na jego temat. No cóż, dziś upieczenie sernikowego klasyka z rodzynkami jest dla mnie nie do pomyślenia, a sernik za każdym razem musi być inny. Przyznam, że dzięki M. odkryłam nie tylko nowe oblicze sernika, ale nauczyłam się piec to ciasto intuicyjnie, na oko, bez przepisu. Wspólnie z M. chętnie wyszukiwaliśmy nowe sernikowe inspiracje, kreowaliśmy własne wariacje na temat jego smaku, a przede wszystkim wzajemnie przygotowywaliśmy je dla siebie.

    Lubię serniki także za jego uniwersalność -może być zarówno, zwykłym codziennym ciastem do popołudniowej kawy czy herbaty, a jednocześnie eleganckim, odświętnym deserem.Ponadto przygotowany w tortownicy, wysoki sernik, do tego pięknie ozdobiony,może stać się eleganckim, majestatycznym tortem.No po prostu ciasto na każdą okazję.

    pozdrawiam.
    h_anka

    h_anka(at)wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim ukochanym deserem jest ciasto królewiec. Dlaczego ? Bo zawsze robi mi je moja kochana babcia i tak jak ona zrobi tak nigdzie indziej mi nie smakuje. Prawdopodobnie dlatego,że wkłada w nie całe swoje serce dla wnusi :)

    Pozdrawiam serdecznie
    Justyna
    kuchennefascynacje@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie najlepszą słodkością jest klasyczna gorzka czekolada- jest słodka i na dodatek zdrowa. Dodaję ją do moich ulubionych ciastek owsianych z Twojego przepisu. Chciałabym spróbować innego zastosowania czekolady gorzkiej i myślę, że w tej książce odnajdę to, czego szukam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie słodycze lubię najbardziej? Nie wiem! Wiem natomiast, które najbardziej lubię piec- te, które sprawiają moim bliskim najwięcej przyjemności. Na przykład wczoraj, na spotkanie z przyjaciółmi zrobiłam sernik z musem malinowym, bo to ulubione ciasto moje męża. I mimo, że szczerze nienawidzę przecierać malin przez sito i że nie mogłam go zjeść (co było nie lada torturą, gdyż naprawdę jest pyszny), bo w naszym domu pojawił się ostatnio cudowny szkrab, które nie toleruje nabiału to i tak byłam szczęśliwa, gdy mój mąż jadł go ze smakiem.
    Moje ulubione słodycze to te, które wywołują uśmiech na twarzach bliskich mi ludzi.

    Miłego przedświątecznego pichcenia
    Marta
    klobus.marta@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  7. odkąd pamiętam to zawsze w moim brzuchu znalazło się miejsce na pieczony sernik. ale nie byle jaki. tylko klasyczny. bez żadnych dodatków, rodzynek, skórki pomarańczowej, kawałków brzoskwini czy lukru. ot, taki pusty w środku, ale z dobrego sera. Nie musi być puszysty, może być ciężki, ważne, żebym po 1 kawałku czuła się najedzona.
    I taki właśnie sernik piekę sobie na lepszy humor i Święta. bo jak grzeszyć to porządnie. tyle w temacie deseru.
    A jeśli chodzi o słodycze, to również wybieram klasykę m.in. torcik wedlowski, nutelle albo wafle torcikowe. to smaki mojego dzieciństwa. Wtedy kiedy czekolada była czekoladą a nie wyrobem czekolado-podobnym.

    pozdrawiam ciepło i świątecznie.
    Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdaleno, książka trafi na Twoją półkę :) proszę o kontakt mailowy i przesłanie danych adresowych do wysyłki :) Gratuluję raz jeszcze i pozdrawiam!

      Usuń
    2. O rany:) nie spodziewałam sie :)))) dziękuje !!!

      Usuń
  8. Uwielbiam "sernik" z orzechów nerkowca, z dodatkiem wiórek kokosowych, z limonką, na spodzie z daktyli. A dlaczego? Ponieważ nietolerancja glutenu czy laktozy nie musi oznaczać rezygnację z przyjemności a raczej bardziej kreatywne podejście do pieczenia czy gotowania.

    Wszystkiego co najpiękniejsze na te święta!
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, książka trafi na Twoją półkę :) proszę o kontakt mailowy i przesłanie danych adresowych do wysyłki :) Gratuluję raz jeszcze i pozdrawiam!

      Usuń
  9. Moim ulubionym "słodyczem" jest karpatka mojej mamy. Smakuje przepysznie i kojarzy mi sie z Wielkanocą i tym jak bylam malym dzieciakiem. Zawsze wieczorem w wielką sobotę wyjadalam krem z ciasta nie ważne czy mama chowala ciacho na szafie czy zostawiala na stole. Mama byla zla, ale jednoczesnie byla szczesliwa, ze dziecko zjadlo cos dobrego :)

    Wesołych Świąt! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moimi ulubionymi słodyczami są cukierki krówki. Zapewne dlatego, że przypominają mi dzieciństwo, kiedy to ilość słodyczy była ograniczona, a to co lepsze dostawało się w paczkach od rodziny z Niemiec. Krówki - najlepiej te ciągnące, zwane przez mojego tatę "mordoklejki" są dla mnie symbolem beztroski, radości i nagrody za dobre sprawowanie czy uczynek - bo głównie za to trafiały do mojej buzi...

    OdpowiedzUsuń

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)