Szpinak, szpinak, wystaw rogi...

21:38 Kinga B. 8 Comments


Jak to ze szpinakiem jest, pewnie większość z Was wie. Nie każdy lubi, a niektórzy (tak jak kiedyś ja np.) twierdzą, że nie znoszą szpinaku, mimo, że nigdy go nie jedli. Tak tak! Ze mną właśnie tak było. I co śmieszniejsze, nie miałam nigdy traumatycznych przeżyć z tym liściastym stworem. Na szkolnej stołówce go nie podawano (może panie kucharki z góry zakładały, że dzieci go nie lubią ;) ), w domu też nie uraczyłam, bo mama go nie lubi (jej akurat nie smakuje, robiła kilka podejść ;) ). Szpinaku nauczyła mnie moja przyjaciółka. Gdy mieszkałyśmy ze sobą na pierwszym roku studiów robiła czasem makaron ze szpinakiem w śmietanie. Czasem dodawała do niego kurczaka. I od tego się zaczęło. Zielone listki stały się moimi dobrymi znajomymi i bardzo się polubiliśmy :) A znając jego dobre właściwości (szpinak jest źródłem m.in. magnezu, fosforu oraz witamin A, E i C) staram się 'nawrócić' na szpinakową drogę każdego kogo mogę. Misję tę staram się także wykonywać 'karmiąc' Pana Be., ale jest to niestety odporny egzemplarz ;) Nie dał się ani wspomnianemu już makaronowi, ani tarcie szpinakowej. Na samo wspomnienie nazwy ma krzywą minę, wzięłam go więc podstępem. Przemyciłam do kuchni pęczek świeżych liści szpinaku i cichcem przygotowałam zupę. Żeby nie było wiadomo z czego się składa, zmiksowałam na gładki krem. Dodałam fetę i prażony słonecznik i, o dziwo, udało się! Zupa zjedzona, nawet (w miarę) ze smakiem. Może więc szpinak nie będzie całkiem spisany na straty w jadłospisie Pana Be. :)


Zielona zupa-krem ze szpinaku, brokułów i porów.
Składniki:
  • 3 średnie pory (tylko białe części)
  • 1 pęczek szpinaku (nie wiem ile ważył mój, spory był, o taki)
  • 1 brokuł (ok. 500 g)
  • 1 litr ciepłego bulionu 
  • 1 łyżka kwaśnej śmietany
  • olej rzepakowy (do podsmażenia pora)
  • sól, pieprz
Do podania:
  • ser typu feta
  • uprażone ziarna słonecznika
Sposób przygotowania:
Warzywa opłukać pod letnią wodą. Pory pokroić w talarki. W garnku podgrzać olej (2-3 łyżki) i zeszklić na nim pory. W międzyczasie usunąć twarde łodyżki z liści szpinaku i pokroić je na niezbyt małe kawałki.Wrzucić do porów, dodać szczyptę soli, przemieszać. Poodcinać różyczki brokuła od twardego 'pnia' i dodać do szpinaku i porów. Warzywa zalać bulionem i gotować kilka minut, aż brokuły będą miękkie. Zmiksować wszystko za pomocą blendera na jednolitą masę. Dodać śmietanę i doprawić do smaku solą i pieprzem. Podawać z pokruszoną fetą i prażonym słonecznikiem.

SMACZNEGO!


PS. Post miał być dopiero jutro, ale nie mogłam się oprzeć ;) Dlatego dzisiaj mam do Was prośbę... W czwartek o godz. 14, po 3 latach od swojej pierwszej i prawdziwie stresującej matury, podchodzę do poprawy wyniku z egzaminu maturalnego z j.angielskiego. Czas wrócić na studia. A ponieważ chciałabym dostać się na filologię, potrzebne mi Wasze kciuki i pozytywne fluidy, żeby osiągnąć 100 % punktów (lub przynajmniej 95 ;) ). Z góry dziękuję za dobre maturalne myśli! ;)

8 komentarzy :

  1. oooo, to musiało być pyszne! :D ale ja miałam takie same problemy ze szpinakiem i (kiedyś też panem B.)

    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, jak można nie lubić szpinaku. W takiej zupce tym bardziej musi pysznie smakować:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę trzymać kciuki!!!!! Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. gramy w zielone? cudna zupa.. lubie wszystko co zielone:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja szpinak akurat bardzo lubię, zupy tym bardziej. Zjadłabym w ciemno!
    A jak poprawka? :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Zabieraj ze sobą zupę! Dostaniesz te 95% na wejściu.
    Kochana, będę myślała i trzymała kciuki ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. same zielone dobroci - ta zupa nie może nie smakować :)

    OdpowiedzUsuń

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)