Boeuf bourguignon.

11:31 Kinga B. 1 Comments

"Kiedy wołowina dusi się w piekarniku, świat wydaje się piękniejszy." Droga Julio Child, zgadzam się z Tobą w 105 %. Wołowina po burgundzku to jedno z tych dań, które brzmią ekskluzywnie, wydają się wybitnie skomplikowane i pracochłonne i takie, którym można się pochwalić przed gośćmi. Brzmi ekskluzywnie, bo chyba wszystko co francuskie kojarzy mi się z luksusem. A tu jeszcze wino w składnikach, tyle wołowiny, za dużo dobra w jednym naczyniu. Wydaje się być skomplikowane chyba też głównie ze względu na pochodzenie, zagwozdkę w kwestii wymowy i czas pieczenia mięsa. Już sama nazwa mówi, że gościom buty spadną z nóg z wrażenia. Po pierwsze dlatego, że ci, którzy na kulinariach się nie znają nie będą mieli bladego pojęcia o czym do nich mówisz, gdy pochwalisz się co za chwilę wjedzie na stół. A po drugie nawet po przetłumaczeniu na język polski wołowina po burgundzki brzmi po prostu fancy.


Z wszystkich tych trzech skojarzeń najbliższe prawdy jest ostatnie. Tym daniem podbijesz serca swoich gości. Przygotuj je na jedną z pierwszych randek, jeśli chcesz się nieco popisać i wpisać się w rolę kucharza do końca Waszych dni (randkowych, związkowych czy wszystko jedno jakich jeszcze). Wyczaruj wołowinę po burgundzku na rodzinny obiad z teściami. Szczególnie jeśli teściowa Cię nie lubi - nie będzie Cię lubić jeszcze bardziej, bo pomyśli, że gotujesz dużo lepiej od niej. A jeszcze szczególniej jeśli Cię lubi - polubi Cię 100 razy bardziej, bo zda sobie sprawę, że jej syn/córka jest w dobrych rękach. Zaserwuj boeuf bourguignon swoim przyjaciołom. Zyskasz +100 punktów do przyjaźni, a dodatkowo możesz szykować terminarz - z pewnością poproszą Cię o kuchenne wsparcie przy przygotowaniu poczęstunku dla ich gości.


Nie daleko od prawdy leży też stwierdzenie, że danie jest ekskluzywne. Umówmy się - wołowina zawsze będzie elegancka, nigdy nie będzie złym pomysłem, a zaserwowana w sosie z czerwonego wina w towarzystwie dodatkowej lampki tegoż trunku i francuskiej bagietki przeniesie wszystkich do Francji, przynajmniej duchowo.
Kompletnie jednak mija się z prawdą myśl, że danie jest skomplikowane czy pracochłonne. Pokroić mięso w kostkę każdy chyba potrafi, dolanie wina to też nie problem (przypilnuj się jednak trochę, żeby nie wlać więcej do kieliszka niż do garnka) a później już piekarnik robi swoje. Tak więc przygotuj listę zakupów, kup wszystko co potrzeba, podwiń rękawy i po kilku godzinach (pieczenia mięsa) rozpłyniesz się razem z kruchą i soczystą wołowiną. 


Boeuf bourguignon wg Julii Child (z niewielkimi zmianami)
Składniki (na ok. 6 porcji):
  • 850 g chudej wołowiny (u mnie łopatka)
  • 150 g wędzonego boczku
  • 2-3 łyżki oleju
  • 1 łyżka klarowanego masła
  • 2 szklanki wytrawnego, młodego czerwonego wina
  • ok. 2 szklanki bulionu wołowego
  • 70 g koncentratu pomidorowego (1 malutka puszka)
  • 3 ząbki czosnku
  • 4 małe cebulki
  • 2 marchewki
  • garść zielonego groszku
  • 100 g małych pieczarek
  • 2 liście laurowe
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1 łyżeczka pieprzu w ziarnach
  • ok 3 łyżeczki mąki pszennej
  • kilka łyżek posiekanej natki pietruszki
Sposób przygotowania:
Piekarnik rozgrzewamy do 160 stopni. Boczek kroimy w cienkie, kwadratowe paski, rumienimy na dużej patelni, odkładamy do dużego naczynia żaroodpornego, w którym będziemy piec mięso. Wołowinę opłukujemy pod zimną wodą, osuszamy ręcznikiem papierowym, kroimy w średniej wielkości kostkę. Na patelni na której smażyliśmy boczek rozgrzewamy olej i masło klarowane (aż zacznie lekko dymić), rumienimy po kilka kawałków wołowiny, często odwracając mięso, aby było równomiernie podpieczone, a następnie przekładamy do naczynia żaroodpornego. Po podsmażeniu mięsa z patelni zlewamy tłuszcz i wlewamy na nią wino. Zeskrobujemy z jej powierzchni pozostałości z rumienionego mięsa i zlewamy do mięsa. Do naczynia wlewamy także bulion, w takiej ilości, aby przykrył mięso. Dodajemy koncentrat pomidorowy, zioła, marchew pokrojoną w talarki oraz groszek, obrany i zmiażdżony czosnek oraz obrane cebulki. Naczynie przykrywamy pokrywką lub folią aluminiową. Pieczemy przez ok 2-2,5 godziny, do czasu aż mięso będzie kruche. Pod koniec pieczenia obieramy pieczarki i delikatnie rumienimy na klarowanym maśle. Po upieczeniu mięsa zlewamy sos, ściągamy tłuszcz z wierzchu. Do szklanki wsypujemy mąkę, rozrabiamy ją rózgą z kilkoma łyżkami sosu do otrzymania gładkiej konsystencji. Dodajemy do sosu, podgrzewamy w rondelku na niedużym ogniu. Do mięsa dodajemy pieczarki i zalewamy sosem. Wołowinę najlepiej przygotować dzień przed planowanym spożyciem, aby wszystkie smaki dobrze się 'przegryzły'. Gotowe mięso oprószyć natką pietruszki, podawać z bagietką lub puree ziemniaczanym w towarzystwie zielonego groszku z masłem lub miksu sałat z winegretem. 

SMACZNEGO!

1 komentarz :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)