Kurki.

16:17 Kinga B. 1 Comments

Dziś tylko zdjęcie. I zapowiedź środowego posta. Do kupna kurek przymierzałam się już chyba trzeci rok z rzędu, ale w końcu dopadłam pudełeczko całkiem ładnych grzybów w pozwalającej na ich zakup cenie ;) Dlatego bez chwili wahania kupiłam koszyczek kurek i zrobiłam z nich pyszny obiad. Zainteresowanych efektem zapraszam na bloga w środę :) A tymczasem pozdrawiam ciepło!


1 komentarze :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)

Lody jagodowo-brzoskwiniowe.

14:49 Kinga B. 5 Comments

Po moim imieninowym prezencie od Pana Be. (oprócz ślicznej roślinki z fioletowymi kwiatuszkami dostałam także niesamowite ilości czerwonych porzeczek, borówek i malin leśnych) stwierdzam, że jeśli dostajemy coś od serca, z myślą o nas to daje nam to wielokrotną radość. Z leśnych malin zrobiłam dżem z wanilią. Jeszcze go nie próbowałam, ale pachniał obłędnie, więc sądzę, że i w smaku będzie taki. Nad porzeczkami wciąż dumam, ale ilość pomysłów jakie już na nie mam przyprawia mnie o zawrót głowy. A jagody... Z nimi mam najwięcej radości. Przyznam szczerze, że przez kilka ostatnich lat jadałam głównie borówki amerykańskie, żyjąc w przekonaniu, że są słodsze od naszych polskich jagód. Ale jak można porównać te większe słodkawe owoce z borówkami leśnymi, nazbieranymi rękami ukochanej osoby, z myślą o mnie i o tym, co pysznego mogę z nich wyczarować? Z taką słodyczą nic nie może się równać, dlatego leśne jagody od razu zostały moimi ulubionymi tego lata. A po imieninowym serniku przyszła kolej na kolejny sposób na ich wykorzystanie....


Po zakupieniu foremek do lodów na patyku mogłabym je robić i jeść bez przerwy. Robi się je kilka minut, zamarzają dość szybko, a potem nie zostaje nic innego jak radość konsumpcji. Dlatego i tym razem zdecydowałam się na przygotowanie lodów, ale w odsłonie nieco jogurtowej. Wyszły niesamowite! Smak przyprawia uśmiech na ufarbowanych jagodami ustach. Najgorsze jest tylko to, że będę musiała walczyć z pokusą, żeby nie zjeść wszystkich na raz i żeby Pan Be. też mógł ich skosztować! Dobrze by było, żeby i On miał korzyści ze zbierania jagód w lesie :)


Jogurtowe lody jagodowo-brzoskwiniowe.
Składniki (na 10 porcji po 50 ml):
  • 1 szklanka jagód
  • 3 brzoskwinie Paraguayo (inaczej zwanych UFO ;) )
  • 1 mały jogurt naturalny
  • opcjonalnie 1-2 łyżeczki cukru

Sposób przygotowania:
Jagody i brzoskwinie opłukać pod letnią wodą. Brzoskwinie wypestkować i pokroić na mniejsze kawałki. Owoce wrzucić do wysokiego naczynia lub kielicha blendera, dodać jogurt i zmiksować na jednolitą masę. Jeśli będzie potrzeba, dosłodzić cukrem i dobrze wymieszać (choć domyślam się, że nie będzie to potrzebne, bo brzoskwinie Paraguayo są same w sobie wystarczająco słodkie, by 'posłodzić' masę :) ). Przelać do foremek do lodów lub plastikowych kubeczków, przykryć folią aluminiową i wetknąć drewniane patyczki do lodów. Wstawić do zamrażarki do całkowitego zastygnięcia.

SMACZNEGO!


5 komentarze :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)

Imieninowy sernik jagodowy.

08:29 Kinga B. 14 Comments

Nie wiem, czy kiedykolwiek wspominałam jakim strasznym samolubem jestem w kuchni. Albo inaczej. Nie potrafię dzielić się czynnościami ściśle dotyczącymi przygotowania dania. I choć jestem zagorzałą zwolenniczką 'wspólnego gotowania', sama bardzo rzadko takowe praktykuję, z jednego prostego względu: wszystko muszę i chcę zrobić sama, żeby inni mogli się później tylko zajadać (i zachwycać smakiem ;) ). Tym razem było jednak inaczej. Kucharzy było dwóch, a raczej dwoje. Ja i Pan Be. Dwie pary dłoni, które uzupełniały swoje działania. Dwa brzuchy, które chciałyby, żeby cały proces trwał dużo krócej. Oboje jednak mieliśmy ten sam cel - pyszny sernik jagodowy. Dużo kombinowania (zmiksować jagody czy nie?), dużo uśmiechów i ciepła wypełniającego kuchnię, trochę przekomarzania się, odrobina oblizywania misek i upaćkanych borówkami palców. To tak na imieniny, które mimo, że mam dopiero dzisiaj, zaczęły się już w sobotę. I są bardzo fioletowe. Od pojemnika pełnego jagód nazbieranych w lesie przez samego Pana Be, przez drobne kwiatuszki imieninowej roślinki, aż po intensywnie purpurowy sernik i sine od niego usta i języki. Lubię takie dni. I kto wie, może zacznę się częściej dzielić swoim kuchennym królestwem? :)


Imieninowy sernik jagodowy
Składniki:
spód:
  • 1/3 kostki margaryny
  • 1 jajko
  • 1 szklanka mąki
  • 1 łyżka cukru waniliowego
masa serowo-jagodowa:
  • 750 g tłustego twarogu, trzykrotnie zmielonego
  • 1 opakowanie waniliowego serka homogenizowanego
  • 400 g jagód
  • 3/4 szklanki cukru 
  • 1/4 szklanki brązowego cukru
  • 4 jajka
  • 6 łyżek mąki pszennej
  • 5 łyżek mąki ziemniaczanej
Sposób przygotowania:
Tortownicę o średnicy 26 cm wysmarować obficie masłem. Na stolnicę przesiać mąkę, dodać jajko, margarynę i cukier waniliowy. Zagnieść ciasto, wyłożyć nim tortownicę, wstawić do lodówki. Piekarnik rozgrzać do 250 stopni. Gazetę złożyć wzdłuż na pół, a później jeszcze raz na pół (tak żeby pasek papieru był mniej więcej wysokości tortownicy). Kartki zanurzyć w misce z zimną wodą, przygnieść ciężkim przedmiotem, żeby nie pływały. 
Jagody dokładnie opłukać a następnie zmiksować na gładką masę z serkiem homogenizowanym za pomocą blendera. Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę, dodając pod koniec ubijania cukier. Żółtka utrzeć z brązowym cukrem, dodać twaróg, 'koktajl jagodowy' i mąkę pszenną zmieszaną z ziemniaczaną. Wszystko dokładnie wymieszać. Do masy dodawać porcjami ubitą pianę z białek, delikatnie mieszając.  Masę serową wylać do wyłożonej ciastem tortownicy. 
Gazety wyciągnąć z wody, obłożyć nimi tortownicę (z zewnątrz). Wstawić na 10 minut do piekarnika (woda parująca z gazet spowoduje, że sernik nie przypiecze się w temp. 250 stopni). Po upływie tego czasu, ciasto wyciągnąć z piekarnika. Piecyk ostudzić do 160 stopni. Ściągnąć gazetowe 'obręcze', ponownie namoczyć w wodzie i obłożyć tortownicę. Sernik wstawić z powrotem do ostudzonego do 160 stopni piekarnika. Piec ok. godzinę. Po upieczeniu, pozostawić w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach, ok. pół godziny. Następnie ostudzić i wstawić do lodówki (najlepiej na całą noc).

SMACZNEGO!


14 komentarze :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)

Patelnia GreenPan - test. Omlet z wiśniami.

13:58 Kinga B. 4 Comments

Jakiś czas temu dostałam propozycję przetestowania patelni GreenPan z ceramiczną powłoką Thermolon. Zaciekawiona opisem sprzętu GreenPan na stronie producenta, zgodziłam się przeprowadzić test i opisać otrzymaną patelnię na blogu. I muszę powiedzieć, że popełniłabym duży błąd odrzucając tę propozycję. Od razu chcę zaznaczyć, że ocena jest subiektywna, nie podyktowana korzyściami finansowymi płynącymi z recenzji, gdyż takich mieć nie będę. Ot, dobry produkt wart jest polecenia! Ale do rzeczy....


Pierwsze wrażenie po otworzeniu pudełka: elegancka, porządna patelnia. Ta, którą otrzymałam pochodzi z linii Kyoto. Jest dość ciężka, ma bardzo wygodny uchwyt, który, jak się okazało później, wcale się nie nagrzewa, co jest niewątpliwą zaletą. Dwie z trzech serii naczyń do gotowania i smażenia marki GreenPan nadają się do używania na kuchenkach indukcyjnych - kolejny plus. W opakowaniu znajduje się instrukcja obsługi i konserwacji. Przeczytałam. Zgodnie z instrukcją przemyłam patelnię, osuszyłam, postawiłam na kuchence i zaczęłam używać. Z każdym kolejnym użyciem coraz bardziej ją lubiłam i teraz, po miesiącu użytkowania mogę ją pochwalić. 


Patelnia zadebiutowała przy okazji przyrządzania Bardzo czosnkowego spaghetti ze szparagami zapiekanymi w boczku. Wtedy podsmażałam na niej czosnek, później szparagi w boczku, na końcu podgrzewałam całe danie. Ocena - piątka z plusem. Nic się nie przypaliło ani nie przykleiło do patelni, makaron mogłam swobodnie mieszać, ponieważ nie przywierał. 


Drugim daniem przygotowanym na patelni były Koperty z piersi z kurczaka nadziewane botwinką i zapiekane w boczku. I znów pozytywne odczucia. Farsz podsmażony na patelni znów nie przywarł do jej  powierzchni, a boczek pięknie się zrumienił, ale nie przypalił. Kolejny + dla testowanego sprzętu. 


Na patelni GreenPan przygotowywałam też kilka razy wszelkiego rodzaju placuszki i omlety. Niewątpliwą zaletą jest to, że można je smażyć bez użycia tłuszczu - ponownie muszę napisać, że  nic do niej nie przywiera i nie przypieka się, Naleśniki śniadaniowe wg Jamiego Olivera należycie się zrumieniły. Jednakże ponieważ lubię, gdy owe placuszki mają lekko chrupiące brzegi, smażyłam je także na oleju rzepakowym. Olej się nie spalił, placki również. Podsumowując - Patelnia GreenPan to sprzęt doskonałej jakości, potrawy smażone na niej nie przywierają do jej powierzchni, nie przypalają się i co ważne, korzystając z niej można nie używać tłuszczu wcale, bądź w bardzo małej ilości. Nie pozostaje nic innego, jak tylko korzystać z radością :) Zainteresowanych większą ilością informacji o marce zapraszam na stronę GreenPan.
A dla tych, którzy patelnię nabędą, na początek przygody polecam przepis na Puszysty omlet z wiśniami. Idealny na śniadanie, mój ulubiony. Poza tym jest to 'danie', które zapoczątkowało moje samodzielne działania w kuchni, więc przepis jest dość sentymentalny ;)


Puszysty omlet z wiśniami
Składniki:
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 2 łyżki mąki
  • garść wiśni, wydrylowanych
  • 1 łyżeczka oleju rzepakowego
Sposób przygotowania:
Białka oddzielić od żółtek, ubić na puszystą pianę ze szczyptą soli. Następnie dodać żółtka i wymieszać. W masę jajeczną delikatnie wmieszać cukier i mąkę. Na rozgrzaną patelnię wlać olej rzepakowy, po minucie wylać ciasto, na powierzchnię wyłożyć wiśnie. Gdy powierzchnia omletu będzie prawie sucha przewrócić go na drugą stronę i smażyć jeszcze chwilkę do przyrumienienia. Przed podaniem oprószyć cukrem pudrem.

SMACZNEGO!

4 komentarze :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)

Wodne lody ogórkowo-cytrynowe.

17:19 Kinga B. 9 Comments

Moda na lody na patyku na blogach kulinarnych trwa w najlepsze. Nie da się ukryć, że i ja miałam bardzo długo chętkę na ich przygotowanie. Powstrzymywał mnie przed tym czynem tylko brak odpowiednich foremek. Inna sprawa, że jakoś szczególnie nie oddawałam się poszukiwaniom takowych. Ale tylko do ubiegłego tygodnia. Siła obrazków z popsicles przypiętych na portalu Pinterest była tak mocna, że w końcu zaczęłam przekopywać Allegro. No i trafiłam na świetną okazję! Na jednej z aukcji ktoś sprzedawał zestaw foremek do lodów. Przetarłam oczy ze zdumienia gdy przeczytałam opis aukcji. Okazało się bowiem, że za 20 zł można kupić zestaw składający się z 8 paczuszek z 4 foremkami, co w sumie pozwala przygotować aż 32! lody na patyku. Zaryzykowałam, kupiłam. I nie pożałowałam. Odbierając przesyłkę na poczcie cieszyłam się jak dziecko i jeszcze przed rozpakowaniem paczki kłębiły mi się w głowie pomysły na wykorzystanie jej zawartości...


Wczorajszy upalny dzień szybko zweryfikował listę pomysłów na lody i padła decyzja o jak najszybszym wypróbowaniu foremek. Stanęło na tym, że najbardziej orzeźwiające będą 'lizaki wodne' i dylemat miałam tylko w kwestii ich smaku. Zajrzałam do lodówki. Ogórek, mnóstwo cytryn... Na parapecie doniczka z miętą. A gdyby tak? Zaryzykuję... I powiem Wam, że efekt był zaskakująco wspaniały. Lody ogórkowo-cytrynowe wyszły obłędne. Pyszne i bardzo chłodzące. Na dni, w które żar leje się z nieba, są idealne.  Przygotujcie je na wypadek gorącego weekendu, na pewno nie pożałujecie :)


Wodne lody ogórkowo-cytrynowe.
Składniki (na 4 sztuki):
  • 1/2 dużego ogórka (ok. 15 cm kawałek)
  • sok z 1/2 cytryny
  • listki z 2-3 gałązek mięty
  • 1 łyżeczka miodu
  • 1/4 szklanki przegotowanej wody

Sposób przygotowania:
Ogórka umyć, pokroić na ćwiartki i usunąć pestki (nie obierać ze skórki!). Pokroić na nieduże kawałki, wrzucić do wysokiego naczynia, dodać sok cytrynowy, miód, wodę i listki mięty. Zblenderować do uzyskania w miarę jednolitej masy. Rozlać do foremek, włożyć patyczki i wstawić do zamrażarki. Po ok. 30-45 minutach przemieszać zawartość foremek, aby drobne kawałki ogórka i mięty były na całej powierzchni lodów i wstawić z powrotem do zamrażarki do całkowitego zamrożenia(woda oddzieliła się od rozdrobnionego miąższu ogórka, który wypłynął do góry, przemieszanie pozwoli uzyskać jednolitą masę loda). 

SMACZNEGO!


9 komentarze :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)

Sałatka makaronowa z kurczakiem.

20:52 Kinga B. 3 Comments

Sałatka, która na wielu imprezach już bywała. Gościła na stołach urodzinowych i imieninowych. Niejednokrotnie zjadaliśmy ją z Panem Be. tak po prostu na kolację lub wędrowała z nami na uczelnie czy do pracy. Kilkuskładnikowa, ale pyszna w swej prostocie. Niejeden z Was już ją pewnie zna i doczekała się pewnie dziesiątek odmian. Sałatka makaronowa z kurczakiem, ananasem i kukurydzą. Ja robię ją tak...


Sałatka makaronowa z kurczakiem, ananasem i kukurydzą.
Składniki:
  • 1 opakowanie drobnego makaronu (małych muszelek lub kokardek)
  • 400 g piersi z kurczaka
  • 1 puszka ananasa w plastrach
  • 1 puszka kukurydzy
  • 1 pęczek pietruszki
  • 2 łyżki majonezu + 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • sól, pieprz

Marynata do kurczaka:
  • 3 łyżki oleju rzepakowego
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • sól, pieprz, słodka i ostra papryka

Sposób przygotowania:
Kurczaka opłukać, usunąć błony, pokroić w kostkę. Wrzucić do miski, wlać olej, ocet balsamiczny, doprawić solą, pieprzem, słodką i ostrą papryką. Dokładnie wymieszać, przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki. Makaron ugotować al dente w osolonej wodzie, odcedzić i przepłukać, żeby się nie skleił, wrzucić do dużej miski i przestudzić. Kurczaka usmażyć na dobrze rozgrzanej patelni, dodać do makaronu. Ananasa i kukurydzę odcedzić, ananasa pokroić na drobne kawałki, wrzucić do miski z makaronem i mięsem. Pietruszkę opłukać i osuszyć, drobno posiekać i dodać do reszty składników. Wszystkie składniki wymieszać z jogurtem i majonezem. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Odstawić do lodówki na kilka godzin, żeby się 'przegryzła'.

SMACZNEGO!


3 komentarze :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)

Sernik z wiśniami.

16:17 Kinga B. 22 Comments

Sernik miał być z jagodami. Pyszny, fioletowy, barwiący usta. Z uroczymi kleksami z bitej śmietany. Ale w moim ulubionym warzywniaczku akurat w ten dzień nie było jagód. Były za to wiśnie. Stwierdziłam, że też mogą być i ze słodyczą serowej masy kwaśny posmak wiśni będzie się świetnie komponował. Tym razem (muszę się pochwalić) nie poszłam na łatwiznę. Nie kupiłam gotowego twarogu sernikowego, ser mieliłam osobiście, trzykrotnie. Wielkiej różnicy w smaku nie zauważyłam, więc stwierdziłam, że szkoda czasu na zabawę w mielenie i lepiej na następny raz kupić gotowy twaróg. No ale póki co przed Wami dostojny sernik z wiśniami. Na kakaowym spodzie, z kwaskowatymi wiśniowymi wirkami na wierzchu. Wart jest polecenia i swojego miejsca na blogu. :)


Sernik z wiśniami
Składniki:
spód:
  • 1/3 kostki margaryny
  • 1 jajko
  • 1 szklanka mąki
  • 1 łyżka gorzkiego kakao 
  • 1 łyżka cukru waniliowego
masa serowa:
  • 700 g twarogu sernikowego (lub tłustego twarogu, trzykrotnie zmielonego)
  • 1 opakowanie serka mascarpone
  • 3/4 szklanki cukru 
  • 1/4 szklanki brązowego cukru
  • 4-5 jajek (w zależności od wielkości)
  • 4 płaskie łyżki mąki pszennej
  • 5 płaskich łyżek mąki ziemniaczanej
  • 40 g masła
  • ok 150 g wydrylowanych wiśni
  • 2-3 łyżki cukru
Sposób przygotowania:
Tortownicę o średnicy 26 cm wysmarować obficie masłem. Na stolnicę przesiać mąkę i kakao, dodać jajko, margarynę i cukier waniliowy. Zagnieść ciasto, wyłożyć nim tortownicę, wstawić do lodówki. Piekarnik rozgrzać do 250 stopni. Gazetę złożyć wzdłuż na pół, a później jeszcze raz na pół (tak żeby pasek papieru był mniej więcej wysokości tortownicy). Kartki zanurzyć w misce z zimną wodą, przygnieść ciężkim przedmiotem, żeby nie pływały. 
Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę, dodając pod koniec ubijania cukier. Żółtka utrzeć z brązowym cukrem, dodać serek kremowy, twaróg, roztopione masło i mąkę pszenną zmieszaną z ziemniaczaną. Wszystko dokładnie wymieszać. Do masy dodawać porcjami ubitą pianę z białek, delikatnie mieszając.  Masę serową wylać do wyłożonej ciastem tortownicy. Wiśnie umieścić w niewielkim garnuszku, dodać cukier, podgrzać na niewielkim ogniu, aż puszczą sok, a cukier się rozpuści. Następnie zmiksować je blenderem. Mus wiśniowy nakładać łyżką na wierzch masy serowej. Wykałaczką lub patyczkiem do szaszłyków 'narysować' fantazyjne wzorki z wiśni.
Gazety wyciągnąć z wody, obłożyć nimi tortownicę (z zewnątrz). Wstawić na 10 minut do piekarnika (woda parująca z gazet spowoduje, że sernik nie przypiecze się w temp. 250 stopni). Po upływie tego czasu, ciasto wyciągnąć z piekarnika. Piecyk ostudzić do 160 stopni. Ściągnąć gazetowe 'obręcze', ponownie namoczyć w wodzie i obłożyć tortownicę. Sernik wstawić z powrotem do ostudzonego do 160 stopni piekarnika. Piec ok. godzinę. Po upieczeniu, pozostawić w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach, ok. pół godziny. Następnie ostudzić i wstawić do lodówki (najlepiej na całą noc).

SMACZNEGO!


22 komentarze :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)

Ziemniaczki hasselback.

22:02 Kinga B. 12 Comments

Krótko, szybko i na temat dzisiaj :) Ziemniaczki hasselback 'chodziły' za mną już chwilę, ale jakoś zawsze stopowało mnie to, że na pewno dużo przy nich roboty. Przygotowałam je do kopert z piersi kurczaka nadziewanych botwinką i bardzo szybko zmieniłam swoje poglądy :) Rach ciach (dosłownie ciach;) ) i ziemniaki było gotowe do wstawienia do piekarnika. Bez wcześniejszego obgotowywania i dodatkowych problemów. 45 minut i ziemniaki z pieca jak malowane. Pyszności! Spróbujcie, bo na pewno Was nie zawiodą. :)


12 komentarze :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)

Gdy kreatywność okazuje sie pyszna.

20:49 Kinga B. 10 Comments


10 komentarze :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)

Quesadilla, czyli szybkie danie na upalne dni.

17:49 Kinga B. 10 Comments


10 komentarze :

Wybaczcie moderację obrazkową komentarzy, ale na YL zaczęło się pojawiać mnóstwo SPAMu i mam nadzieję, że powstrzyma to pojawianie się linków i komentarzy niewiadomego pochodzenia ;)